Doktor Kunoki potrząsnął głową.

— Ja osobiście jestem zdania, ale zastrzegam się, że nie jest to opinia oficjalnej nauki, jestem zdania, że emanacja wręcz fizyczna, tak jak emanacja radu, żelaza...

— Słowem elektrony? Cząstki atomów?

— Tak.

— Niezwykłe! Tedy i myśl ludzka?...

— Jest również emanacją, dającą się nawet empirycznie stwierdzić w przypadkach telepatii. Tak. Otóż pańska emanacja, pańska aura jest po prostu kuracyjna. Czuję to po sobie.

— Powinienem wobec tego — zaśmiał się Drucki — wynajmować się na godziny szpitalom w charakterze aparatu leczniczego. Ale rzeczywiście wydaje mi się, że pan ma dużo racji, doktorze. Sam zaobserwowałem zadziwiające wzmaganie się nastrojów w tłumie.

— A widzi pan. Wzajemne oddziaływanie emanacji.

— Albo w zabawie! Wie pan zapewne, że prowadzę teraz nocny kabaret. Otóż na przykład wesołość udziela się bardzo szybko. Niech kilka osób się rozbryka i rozbawi, a za pięć minut humory idą w górę. Właśnie namawiałem Karola, żeby rozerwał się w mojej „Argentynie”, ale ani rusz. Pan, doktorze, powinien poradzić mu, by chociaż raz spróbował.

— Ależ z przyjemnością. Jestem zupełnie pańskiego zdania.