— Panno Toniu, jestem jeszcze dość młody, bym odczuwał bliskość każdej młodej i ładnej kobiety.
— Czy jestem ładna? — zbliżyła twarz do jego twarzy, opierając się kolanami o jego kolana.
Wziął ja za talię i posadził przy sobie.
— Nie, tu nie chcę — oparła się i usiadła mu na kolanach — wiem, że jestem bardzo przeciętnie ładna. Ale mam dla pana radę: niech pan zamknie oczy i wyobrazi sobie, że to jest Luba.
Powiedziała to z taką goryczą w głosie, że Drucki zdecydował się na wszystko, co mogło tej małej udowodnić, że i ona jest godna pożądania.
Ponieważ zaś Tonia nie dała się zbyć byle jednym czy drugim argumentem, było już po jedenastej, gdy znalazł się na ulicy. Pomimo późnej godziny szedł pieszo.
„Psiakrew — myślał — tyle na świecie jest kobiet. Strasznie dużo!”
Nie mógł jednak stwierdzić w sobie zmartwienia z tego powodu.
Gdy przyszedł do „Argentyny” już kilka stolików było zajętych. Swoim zwyczajem przejrzał listę zamówień na stoliki i z radością znalazł na niej nazwisko mecenasa Łęczyckiego.
Zadzwonił telefon.