— Odbierz, mała — uśmiechnął się do Teci.

— To jakiś profesor — powiedziała, odkładając słuchawkę — już drugi raz dzwoni.

— Profesor?

— Tak. Ale nazwisko mówi niewyraźnie.

Dzwonił Karol. Nie ma dziś nic do roboty i chce przyjść do „Argentyny”.

— Hurra! Czekam! — zawołał Drucki. — Ręczę ci, Karolu, że nie pożałujesz.

Z szczególną werwą zabrał się do przeglądu lokalu. Cieszył się niezmiernie. W przejściu zatrzymał signoritę Fiamettę.

— Kaziu! Uważasz, będzie tu dziś mój serdeczny przyjaciel. Bardzo poważny pan. Profesor. Posadzę cię przy jego stoliku i musisz go rozruszać. Rozumiesz?

— To nie pojedziemy razem?... — zapytała z zawodem w głosie.

— Ach ty, głuptasku! Obiecałem, więc pojedziemy... Jego trzeba tylko rozruszać, żeby mu było wesoło. To stary nudziarz, a chcę, żeby się ubawił i nie naciągaj go, bo to mój przyjaciel. Pamiętaj!