— Dam sobie radę — z przekonaniem kiwnęła główką.

— I staraj się być... hm... inteligentna, rozumiesz?

— Zrobione.

Drucki zatarł ręce. Ta mała szelma istotnie była tak sprytna, że niektórzy goście naprawdę wierzyli jej, że jest córką argentyńskiego arystokraty i że ukończyła Sorbonę154. Umiała kilkanaście zdań francuskich, które zostawił jej w spadku jakiś dyplomata egzotyczny i operowała tym kapitałem bez zarzutu. Powinna zająć Brunickiego.

Drucki sam czekał na niego w hallu. Przy każdym obrocie kołowrotu drzwi odwracał głowę.

— Dziś pewno jakie ważne goście będą? — zapytał portier.

— Dlaczego?

— No, bo pan derektor osobiście.

W tej chwili weszła Alicja z mecenasem Łęczyckim.

Drucki witał ją rozpromieniony.