— Chyba nie będziesz miał, Karolu, nic przeciw temu, że ta mała tu usiądzie?
— Po co? — skrzywił się Brunicki.
— To jest jedna z gwiazd, mistrzyni tanga argentyńskiego, monna157 Fiametta, vulgo158 panna Kazia. Miła dziewczyna. Pozwolisz?
Nie czekając na odpowiedź, wstał.
— Oto signorita Fiametta.
Kazia z wdziękiem skinęła głową i wyciągnęła błyszczącą od bransolet rękę.
Brunicki, nie mając drogi do odwrotu, przywitał się z nią i wskazał jej fotel:
— Proszę bardzo.
— Ach — zwróciła się doń Kazia — bardzo mi miło. Co to? Panowie piją koktajl „Muza”?
— Nie, proszę pani, to „Boul-boul” — z powagą odpowiedział profesor.