Panna Kazia też chciała „Boul-boul”, a Drucki, który niecierpliwie zerkał ku loży numer 9, nareszcie mógł wstać.
— Przyjdę za chwilę — przeprosił.
Poszedł do gabinetu i kazał zawołać kwiaciarkę. Poklepał po policzku Tecię, przepisującą rachunki, i gdy kwiaciarka weszła, zawołał:
— Ma pani coś dla „dziewiątki”?
Dziewczyna zrobiła dowcipną minkę.
— Już zaniosłam, panie dyrektorze.
— Co? Już?...
— Myślałam, że pan dyrektor i tak...
— Bardzo ci, mała, dziękuję. Jesteś prawie tak domyślna, jak ładna.
Dziewczyna bezczelnie patrzyła mu w oczy.