— A chociaż wybrałaś coś lepszego? — zapytał.

— Najlepsze — powiedziała, nie spuszczając oczu.

— Ach, ty szelmo! — nie wytrzymał Drucki, przyciągnął ją ku sobie, pocałował w usta i pędem wybiegł na korytarz.

Tecia obrzuciła kwiaciarkę lekceważącym spojrzeniem.

— Dlaczego to do „dziewiątej” miała pani wybrać najlepsze kwiaty?

Kwiaciarka wydęła wargi.

— Nie pani babski interes. Jeszcze mi się każda wtrącać będzie.

— Można chyba grzeczniej — zaczerwieniła się panna Tecia.

— O! Niby dlaczego grzeczniej? Taka wielka dama? Że do Winklera się przystawia...

— Proszę wyjść! — krzyknęła Tecia.