Kwiaciarka wzruszyła ramionami i otworzyła drzwi, lecz zatrzymała się na chwilę w progu, by wycelować jadowitą strzałę:

— A że jest pani taka mądra, to powiem pani, że w „dziewiątce” siedzi taka, co dyrektor leci na nią na całego. I warto!... Piękna, jak nie wiem co, i wielka dama. Nie taka sobie za przeproszeniem, co to cip-cip-cip na maszynie.

Trzasnęła drzwiami i znikła.

— Gadzina! Podła gadzina! — jęknęła panna Tecia.

Och, gdyby mogła w tej szarej sukience wyjść na salę i zajrzeć, kto tam siedzi w tej „dziewiątej”. Czy naprawdę taka ładna?... Pewno on tam teraz jest przy niej i „leci na nią na całego”...

Rzeczywiście Drucki siedział przy Alicji i pytał, co się stało z doktorem.

— Nudził mnie — powiedziała Alicja.

— Biedak! — z prawdziwym żalem westchnął Łęczycki, już nieco zawiany.

— Chciałabym zatańczyć — odezwała się niespodziewanie Alicja.

Drucki zerwał się. Jego oczy aż nadto dobitnie wyrażały radość.