— Nie, jeszcze nie teraz. Grają tango, a ja wołałabym walca. Zwykłego starego walca.

— Ależ rozkaz! Zaraz wydam polecenie!

— Nie, nie — zatrzymała go — przedtem musimy wypić po kieliszku wina.

— Z rozkoszą.

— Brak umiejętności tańca — filozoficznie zauważył Łęczycki — jest nie do powetowania. Cóż, kiedy ja absolutnie nie mam poczucia rytmu!

— Dziwi pana zapewne — zwróciła się do Druckiego Alicja — że zdobyłam się na odwagę? Sama sobie się dziwię, ale tak dawno nie tańczyłam... Pijmy!...

Miała dziś w oczach szczególne błyski i ruchy bardziej ożywione niż zwykle.

— Pan ma szalone powodzenie u kobiet — rzuciła lekko.

— Zdaje się, że tak — powiedział po chwili namysłu.

— Przypuszczam — mówiła — że niewiele w życiu spotkał pan takich, które pana nie chciały?