Podała mu rękę.
Mecenas widocznie przyzwyczajony był do bezapelacyjności postanowień Alicji, gdyż nie oponował. Wsiadł do najbliższego auta i mijając ich, powiewał swoim melonikiem.
— Zauważyła pani, że wiosna daje się odczuć nie tylko wzrostem temperatury?
— Tak. W powietrzu jest jakaś miękkość — powiedziała swobodnie.
— Nie mówiłem o zewnętrznych, o zachodzących zewnątrz nas zmianach w naturze — uśmiechnął się.
Alicja spojrzała nań przelotnie.
— Czy pan jest takim... barometrem?
— Bo ja wiem... W danym wypadku może to być niepewne.
— Co?
— Że wiosna idzie.