Zresztą to i dobrze: cóż jej może na tym, a w ogóle na nim zależeć? Mówił, że ich przejście obok siebie jest niemożliwością, a cóż zrobił, by ją zatrzymać? Nic! Dosłownie nic! Zostawił jej możność dostąpienia zaszczytu przez zaliczenie się do haremu jego kochanek! Grubo się pomylił. Bardzo grubo!
Nawet nie raczył zatelefonować. Napisać! Czy postarać się spotkać ją przypadkiem. Palcem nie ruszył!
Zarozumialec! Zdawało się mu, że ona, jak inne, nie potrafi odwrócić się od niego, że z pokorą przyjmie rolę jednej z wielu, że nie potrafi o nim zapomnieć...
Nie umiał poznać się na niej, więc niewart jest ani jej, ani jej pamięci.
Tak dalece niewart, że nie pamiętałaby o nim, gdyby pamięć człowieka od niego samego była zależna.
Rozdział 11
— Oj, kapitanie! Ja jeszcze nie jestem gotowa — zawołała Luba przez drzwi.
— Co? Jeszcze? — z udawanym oburzeniem krzyknął Drucki.
— A co pan chciał pokazać?
— Swój nowy sprawunek, ale jeżeli pani nie gotowa, to do widzenia, wychodzę!