— Jestem — powiedział Drucki.

— Dziękuję ci — wskazał mu fotel profesor. — Czy zniszczyłeś moją kartkę?

— Oczywiście.

— Musimy pomówić dłużej. Może pozwolisz herbaty?

— Jeżeli nie zrobi ci różnicy, prosiłbym o mocną.

Profesor nacisnął dzwonek. Natychmiast zjawił się kwadratowy brodacz i wysłuchawszy rozkazu, po chwili przyniósł tacę z herbatą.

— O jedno muszę cię prosić — zaczął profesor — mianowicie, o przyjęcie tego, co ci powiem, z dobrą wiarą, a zatem o niepytanie, czy raczej o niewypytywanie mnie o rzeczy, których sam nie powiem.

— Nie przyszedłem tu dla zaspokajania swojej ciekawości — kiwnął głową Drucki.

— Zatem rzecz się ma, jak następuje: przepisy prawne nie pozwalają na eksperymentowanie naukowe na pacjentach. Wiesz dobrze, że pytaniem, jakie zadałem nauce i na jakie od lat szukam odpowiedzi, jest: czy tak zwane zapatrzenie jest możliwe?

— Wiem.