— Żeby każdemu wszystko było wolno!

— Jak to wszystko? Więc wolno byłoby, na przykład, mnie zabić twego syna?

— A tak, wolno!

— Głupstwa gadasz, kochana Lubo, w największym więzieniu można być wolnym. Patrz na mnie, ja właśnie jestem wolny jak ptak.

— Ładna mi wolność. Mówisz sam, że chciałbyś mnie mieć, a nie możesz, bo krępuje cię słowo, które dałeś Borysowi.

— Dałem je z własnej woli.

— Ale ci teraz ono cięży.

— Nie.

— Jesteś, kapitanie, impertynentem193!

— Źle mnie zrozumiałaś. Mnie ciążyłoby bardziej złamanie słowa. Widzisz, w tej chwili jestem szczęśliwy, że zdołałem zapanować nad sobą, gdyśmy byli tam — wskazał na łóżko.