— Wiem — ocierała łzy.

— Chyba wiesz, że nie odpycham cię, bo nic do ciebie nie czuję. Chyba wierzysz, że robię to wielkim kosztem.

— Tym gorzej. Och, te obrzydliwe przesądy!

Roześmiał się.

— Anarchisty192!

— A żebyś wiedział! Tonia jest idiotka ze swoim komunizmem. Idiotka. Burzy jedno więzienie, by wybudować sobie drugie. Ja bym w ogóle to wszystko wysadziła w powietrze. W drobne kawałeczki!

— I po co?

— Żeby była prawdziwa wolność!

— A cóż to jest prawdziwa wolność?

Luba zamyśliła się.