— Tak jest.
Zeznania kasjera Justka potwierdziły to w zupełności. Widział, jak panna Tecia wkładała paczkę do biurka.
Sprawa komplikowała się i komisarz widział się zmuszonym aresztować nie tylko dyrektora, lecz także jego sekretarkę i kasjera.
— Zatrzymuję państwa do dyspozycji sędziego śledczego. Proszę ubrać się.
Decyzja ta była konieczna już nie tylko ze względu na znaleziony dowód rzeczowy, lecz i na to, że wśród bywalców obecnych na sali poznano sześć osób notowanych jako nałogowi morfiniści, którzy zapewne w Argentynie zaopatrywali się w narkotyki.
Trójkę aresztowanych przewieziono do urzędu śledczego i po przesłuchaniu zamknięto w oddzielnych celach.
Kasjer był zrozpaczony, Tecia zalewała się łzami. Tylko Drucki nie przejmował się zbytnio. Po pierwsze warunki, w jakich się obecnie znalazł, nie były dlań nowością, po drugie pewien był, że go uwolnią, po trzecie nie wątpił, że barman Grabowski da ostatecznie sobie radę z prowadzeniem „Argentyny” przez kilka dni.
Oczywiście, był to łajdacki podstęp, morfinę mu podłożono. Kto to mógł zrobić i jaki w tym miał cel — Drucki na próżno usiłował domyślić się. Łączyć się to musiało z autorem anonimu, lecz w jaki sposób? I dlaczego?
Nie tracił ani na chwilę nadziei, że śledztwo szybko to wyjaśni.
W ciągu doby dochodzenie policyjne zostało zakończone i sprawa przeszła do rąk sędziego śledczego.