Zapanowała cisza. Nikt nie spodziewał się tej odpowiedzi.

— Powiada pani — odezwał się wreszcie komisarz — że pani ją włożyła do biurka. W jakim celu?

— Żeby nie leżała na wierzchu. Myślałam, że to paczka pana dyrektora, więc włożyłam do biurka do środkowej szuflady.

— A wie pani, co ta paczka zawiera?

— Owszem. Jakiś tłuszcz roślinny.

— A dlaczego sądziła pani, że ta paczka jest własnością dyrektora? Czy widywała pani u niego dawniej takie paczki?

— Nie. Ale tu tylko bywają rzeczy pana dyrektora. Pan kasjer nigdy by tu nic swego nie położył.

— Więc pani jest pewna, że takich paczek nie widywała pani dawniej.

— Ależ nigdy, panie komisarzu. Jeszcze nawet powiedziałem panu Justkowi, że dziwię się, po co panu dyrektorowi ten tłuszcz.

— Więc i kasjer był przy tym?