— Autorowi donosu?

— Tak. Bo on, uważa kapitan, napisał, że dlatego zawiadamia wprost prokuratora, bo policja wzięłaby łapówkę i zatuszowała sprawę.

— Głowę dam, że to kobieta! — twierdziła Luba.

— No, a drugi anonim, ten do mnie z przestrogą?

Pani Luba zamyśliła się.

— Kto wie? Może ta sama kobieta?...

— Że opamiętała się w ostatniej chwili? — zapytał Drucki.

— Kobiety są nieobliczalne — odpowiedziała.

Jednak Załkind wykluczał tę możliwość. Gdyby anonimy pochodziły z jednych rąk, byłyby oba pisane na maszynie.

— W każdym razie, kapitanie — ciągnął — teraz, gdy jest pan na wolności, znacznie łatwiej panu będzie wyszukać zamieszane w to osoby.