Alicja oparła głowę na dłoni i powtarzała:

— To ty... to ty...

W jej głowie kłębiły się myśli pełne niepokoju... Więc jakieś niepojęte fatum205... Dzika fantazja losu, kaprys czy świadomą ręką kierowana siła...

— Nienawidzisz mnie — przybitym głosem powiedział Drucki.

— Kocham ciebie.

— Musisz mnie nienawidzić... Byłem plamą na twojej młodości.

— Mylisz się... Byłeś przekleństwem całego mego życia. Złamałeś je... Byłeś autorem tragedii nie tylko mojej... O, straszną, straszną krzywdę mi zrobiłeś... Nie możesz wiedzieć, jak wielką krzywdę...

Przygryzł wargi i wstał.

— Mogę ci zapłacić za to tylko mizerną ceną. Zabij mnie.

Wyjął z kieszeni rewolwer i wyciągnął rękę.