— Nie poznajesz?

— Daruj, byłem szalony — przytulił ją — ale czemu opierałaś się?...

— Czekaj — przerwała mu. — Czy nie pamiętasz letniego wieczoru, pokoju tonącego w mroku, poprzewracanych mebli?

Zerwał się i przetarł czoło.

— Nie pamiętasz poszarpanej sukienki młodej dziewczyny, którą wziąłeś przemocą?...

— Boże! — krzyknął i zasłonił twarz rękoma.

— Poznałam cię teraz... Tak, to ty...

Oderwała jego ręce od twarzy.

— To ty... Nazywasz się Bohdan Drucki.

— Boże, Boże... — jęczał — jakże mogłem ciebie nie poznać, jakże mogłem...