*

...Pokój tonący w mroku, bezkształtne kontury poprzewracanych mebli i tuż nad jej oczyma złocące się źrenice... i tuż nad jej ustami usta... i ten owal twarzy... Halucynacja?... Czy to halucynacja?... Jakiś koszmarny refleks wspomnienia?...

Nie... nie...

Pomału odzyskiwała przytomność, a obraz nie zmieniał się...

Odsunęła go od siebie i szeroko rozwartymi źrenicami wpatrywała się w bladą, rozedrganą twarz.

— To ty — powiedziała tępo.

Nie zrozumiał.

Oparła się na łokciu i pokazała mu poprzewracane sprzęty.

— Czy pamiętasz?

— Co? — zdziwił się.