— Ty nie byłeś przecie winien — uśmiechnęła się i raczej odczuł jej uśmiech, niż mógł go dojrzeć w ciemności.
— To prawda, nie jestem winien. Jednak ty nie wiedziałaś o tym.
— Wiedziałam.
— W jaki sposób? — zadziwił się.
— Gdybyś istotnie był winien, wiedziałbyś, że masz w biurku tę paczkę z morfiną. A przecie otrzymałeś list ostrzegający przed rewizją?
— Ach... — uderzył się w czoło — więc to ty?...
— Ja — skinęła głową.
Zamyślił się i odezwał się po chwili:
— Więc jednak... jednak ostrzegłaś mnie. Zatem wierzyłaś oskarżeniu, byłaś więc przekonana, że mam tę morfinę. A jednak...
— Mylisz się. Byłam przekonana, że jesteś wciągnięty w pułapkę, że.... ty nie zrobiłbyś tego.