— Może zbyt pochlebnie mnie oceniasz — roześmiał się cicho.

— Cóż chcesz, intuicja... intuicja...

Zwarli się w długim pocałunku.

— Muszę wyglądać strasznie — opamiętała się Alicja — która to godzina?

Wydobył zegarek, nafosforyzowane wskazówki którego zbliżały się do dziesiątej.

— Muszę pokój doprowadzić do porządku — zerwała się Alicja — zaraz mogą powrócić...

— Kto? — zapytał.

— Służąca i moja wychowanka. Tylko ulewie zawdzięczamy naszą samotność — zaśmiała się nieszczerze.

Oboje czuli się teraz nieswojo. Alicja wyjęła z szafy suknię i przeszła do sąsiedniego pokoju, by się przebrać.

Tymczasem Drucki spuścił rolety, odszukał kontakt, zapalił światło i energicznie zabrał się do uporządkowania powywracanych mebli. Przechodząc obok lustra, poprawił krawat i przygładził włosy.