„Życie jest piękne!” — zawyrokował i nagle uprzytomniwszy sobie wczorajszy wieczór, chwycił katalog telefoniczny, odszukał numer, spojrzał na zegarek.
„Pół do ósmej, chyba już nie śpi”.
Zadzwonił.
Odezwał się jasny, metaliczny głos.
— Hallo!
— Życie jest piękne, jak ty! — powiedział.
Chwila ciszy, jakiejś ciepłej, pełnej niewymówionych słów ciszy i krótki okrzyk:
— Wiedziałam!...
— Czy pani moja pozwoli, bym po nią przyjechał?
— Nie, nie... I to, po co „pani moja”?