Prędko cofnęła się do jadalni.

— Pan będzie łaskaw... Pan pozwoli: moja kuzynka, Julka, pan Winkler.

— Nie wiedziałam, że pan jest monarchą — wypaliła Julka, a widząc, że gość nie orientuje się w intencji jej pretensji do Alicji, dodała: — no, bo zostałam przedstawiona panu, a tylko monarchom przedstawia się kobiety.

Spojrzał na nią z uśmiechem.

— Czy to ładnie tak z miejsca stawiać Bogu ducha winnego człowieka w kłopotliwej sytuacji?

— Nie doceniasz, kochanie, przewagi swej młodości — zaśmiała się Alicja, ubawiona czupurnością Julki.

— Ani siwizny moich włosów — zrobił dostojną minę Drucki.

Julka rzuciła wzrokiem na jego siwiejące skronie, spotkała uśmiechnięte spojrzenie i nieco się zdetonowała222.

— No, na patriarchę pan nie wygląda.

— Siadajmy do stołu — przerwała Alicja. — Zadzwoń, Julko.