— To odziedziczyłem po matce — zaśmiał się Kunoki i spojrzał na zegarek. — Już chyba czas zdjąć bandaże?

— Chyba — potwierdził profesor, rzuciwszy okiem na własny — niech pan tylko nie zapomina o masażu.

— Czy to tę moją nieboraczkę tak maltretujecie?

— Nie — zaprzeczył Japończyk — pańska ma gruczoł tarczycowy wybornie rozwinięty w przednim płacie, a tu właśnie...

— To gaduła! — ze zgrozą zawołał Brunicki i doktor, rozłożywszy komicznym gestem ręce, wyszedł, nie dokończywszy zdania.

— No?... — zapytał Drucki po chwili milczenia.

— Telefonowałem do ciebie z dwóch powodów — zaczął profesor — po pierwsze chciałem ci powinszować szczęśliwego wybrnięcia z procesu.

— Musiałem wybrnąć, bo byłem niewinny.

— Jeżeli chodzi o morfinę, tak.

— A o cóż jeszcze chodzi?