— Już tu skończyłam — powiedziała, lustrując swoje dzieło. — Muszę jeszcze poprawić przy drugim oknie.

Chciała zejść z drabinki, lecz ją zatrzymał.

— Proszę zaczekać, przeniosę panienkę!

Nim zdążyła zaoponować, wszedł pod rozstawiony kąt drabinki i przy akompaniamencie nieco wystraszonych „ojej!” przeniósł ją do drugiego okna.

— Ale pan to jest silny! — zawołała z jakimś strapionym podziwem.

Zaśmiał się wesoło i zapytał:

— A gdzie siostrzyczka?

— Zośka? Sprząta w kuchni, proszę pana.

— No, jakże panience podoba się moje mieszkanie? A, przepraszam, bo wciąż nie wiem, jak panience na imię?

— Franciszka.