Na powitanie podała mu obie ręce i powiedziała:

— To takie trywialne, że przychodzę do ciebie, a jednak, jak każda kobieta przychodząca po uścisk do mężczyzny, chcę w tym widzieć coś nadzwyczajnego... Powiedz, czy to nie śmieszne?

— To jest piękne — powiedział, tuląc ją mocno.

Pomyślała, że zawsze jest piękne dla aktorów, z widowni jednak zawsze wyglądać musi naiwnie i banalnie, że pomimo to wszystko jest mniej ważne od faktu posiadania go dla siebie, odczuwania nierozerwalnej mocy jego ramion, chciwości jego pocałunków...

— Zobacz, Al, jak ci się podoba moja jaskinia? — pociągnął ją naprzód.

— Tyle kwiatów — uśmiechnęła się.

— Dla ciebie, Al.

Stanęła i wpatrzyła się w jego oczy.

— Ty cały jesteś dla mnie... Tylko dla mnie... — powiedziała cicho.

— Dla ciebie — przyznał z uśmiechem.