— A bo ja taka głupia? Przecież widzę. Jeszcze pana miałaby nie kochać.
Nalała świeżej wody do wazonu i powiedziała:
— Na pana to wszystkie lecą. W całej kamienicy. Każda wypytuje, a to, a tamto. A ja mówię: „Spytajcie samego jego”. I już.
Drucki postanowił przed wyjazdem sprawić Zośce jakiś prezent. Ponieważ upierała się, by nie brać od niego napiwków, a chciał jej okazać wdzięczność, dyktując pannie Teci depeszę do pensjonatu „Godiva”, zapytał:
— Co by dać takiej małej córce stróża, która prowadzi moje gospodarstwo?
Po paru informacjach Tecia poradziła, by w jednej z kas oszczędnościowych złożył pieniądze, a małej dał książeczkę na zadatek posagu.
Drucki zastosował się do tej rady i nazajutrz z rana powiedział:
— Słuchaj, Zośka, czy ty wybierasz się za mąż?
— A dlaczego pan pyta?
— No, bo chciałbym dowiedzieć się, czy masz posag?