Doktor zaśmiał się.
— Chciałem przez to powiedzieć, że panie są w różnym typie. Gdzież jest pani kuzynka?
Julka niechętnie wskazała noskiem morze.
— Widzę, że straciłem pani łaskę — westchnął lekarz.
— Można stracić tylko to, co się miało — odezwała się.
— A w jaki sposób można mieć?
— Trzeba się o to postarać.
— Chyba myli się pani. Mam kolegę, poczciwego chłopa z kościami. Pracujemy w jednym szpitalu. Na głowie stawał, starając się o łaski pewnej panny, w której kocha się jak wariat. Ze skóry wyłaził, i nic. Nieraz mu mówiłem: „Władek, ta271 daj spokój!”, a on wciąż wzdychał, aż dostał, co było do przewidzenia, kosza. Tak, proszę pani, starania na nic. Trzeba mieć szczęście.
— Czy sądzi pan, doktorze — zapytała — że odwrotnie, żadne starania nie pomogą?
— Jak to, odwrotnie?