— Zreflektuj się, mała — zażartował — może padać deszcz!
— Niech pada. Och, panie Janku... — urwała nagle i skończyła smutnym głosem: — pan mnie nigdy nie pokocha.
— Julko! Niechże pani będzie rozsądna. Co by ci przyszło po takim starym gracie?
— O nie, nieprawda!
— Mógłbym być twoim ojcem. Czy pani wie, że mógłbym być jej ojcem? Co?...
— To nic nie znaczy — zaprzeczyła żarliwie.
— To dużo znaczy, moja mała, dużo!
— Rozumiem. Jestem za dziecinna, za głupia...
— Owszem, ale tylko dlatego, że tak mówisz...
— Gdybym była tak mądra i tak piękna, jak Alicja, wtedy miałabym prawo mieć nadzieję, że mnie pan pokocha jak ją...