Doktor Kunoki opuścił ręce.
— Myli się pan — zaprzeczył gniewnie. — To wołają pańskiego syna. Prawda?
— Prawda.
— Pan jest ojcem Piotra, rozumie pan?
— Rozumiem.
— Jak się pan nazywa?
— Profesor Karol Brunicki — bez zająknięcia odpowiedział uśpiony.
— Co pan pamięta ze swojego dzieciństwa? Proszę uważać, jest pan dzieckiem. Jak pana wołają?
— Peter!
Kunoki przygryzł wargi i uśmiechnął się bezradnie. Stało się dlań oczywiste, że hipoteza profesora jest błędna, że w podświadomości człowieka nie można znaleźć śladów samowiedzy jego ojca. Zrobił ostatnią próbę.