— To nieprawda. Pan się myli. Piotr Brunicki to młody człowiek, to pański syn. Piotr Brunicki ma dwudziesty rok, a pan jest jego ojcem. Teraz pan uświadamia to sobie?
Twarz Piotra skurczyła się, oddech przyśpieszył się, usta drgnęły.
— Proszę odpowiedzieć — surowo nakazywał głos doktora Kunoki — jak się pan nazywa?
Japończyk powolnym ruchem przesunął końcami palców nad brwiami Piotra i dobitnie powtórzył pytanie, lecz z ust hipnotyzowanego wydobywały się tylko jakieś nieartykułowane dźwięki.
— Niech pan sobie przypomni — skandując słowa, mówił doktor. — Było to trzydzieści lat temu. Trzydzieści! Rozumie pan?
— Rozumiem.
— Był pan małym chłopcem. Wołają pana. Ktoś pana woła. Słyszy pan?
— Słyszę?
— Jak pana wołają?
— Peter! Peter! Peter!...