— Wrócę za kilka dni. Nie widzę powodów zabierania ciebie.
— Ale ja wolałabym też pojechać.
— Po co? — spojrzała na nią Alicja, nie mogąc ukryć szyderstwa, a gdy dziewczyna nie odpowiedziała, wzruszyła ramionami: — Zostaniesz tu.
— Dobrze — z zaciętością szepnęła Julka.
Odprowadzając Alicję na dworzec, była milcząca i spokojna. Pożegnały się zimnym pocałunkiem i gdy tylko pociąg ruszył, Julka pobiegła na pocztę.
Okienko „poste-restante”298 było już nieczynne, lecz nie o to chodziło. Wzięła blankiet telegraficzny i napisawszy depeszę, wręczyła urzędniczce. Ta obliczyła słowa.
— Pani płaci dwa złote.
Teraz dopiero Julka spostrzegła się, że nie zabrała torebki.
— Boże drogi! Nie mam ze sobą pieniędzy! — krzyknęła zrozpaczona. — A to takie pilne!
Urzędniczka uśmiechnęła się.