Usiadł przy niej i przyglądał się z zachwytem.
— Czy ty wiesz, że jesteś diabelnie ładna?...
— O... o!... — zaśmiała się, i nie tylko ustami i oczyma, lecz, zdawało się, całą swą postacią — abym się tylko panu podobała...
— Mnie?
— Tylko panu.
W dwie godziny później wychodził z domu. Zośka prasowała pidżamę i nuciła coś wesołego. Pocałował ją w usta.
— Do widzenia, mała!
— Do widzenia panu... ale...
— Ale co? — zatrzymał się w progu.
— Ale na noc to chyba... nie przyjdę... Bo plotkowaliby... Aż jutro rano?