— Aura, stworzona przez to pragnienie z chwilą, gdy profesor dowiedział się o odmiennym stanie żony, musiała sprzyjać zapatrzeniu.
— Czyli aura ta, według pana, działała na stacje odbiorcze jego żony?
— Oczywiście.
— Nadzwyczajne, nadzwyczajne. Do licha, odkrycia panów zrobią przewrót w medycynie.
— W czym? — zaśmiał się Japończyk.
— W medycynie.
— Nie, panie, tu nie chodzi już o medycynę. Medycyna to wąziuteńki, mizerniutki odcinek wiedzy o człowieku. Odkrycia profesora Brunickiego i moje dadzą — zrobił pauzę — dadzą ludzkości możność nieograniczonego a świadomego rozwoju! Rozumie pan? Świadomego!
Doktor Kunoki zaczął rozwijać przed Druckim obraz przyszłego świata, gdy przed willą rozległ się sygnał samochodu. Wrócił profesor Brunicki. Już z samej powierzchowności bił niewidywany dawniej u niego humor.
Długo serdecznie ściskał rękę Druckiego, przy obiedzie był wesoły i rozmowny. Bez wahania mówił o Piotrze z taką swobodą, z jaką nigdy przy Druckim tych spraw nie poruszał.
Przeszli potem do hallu na kawę i Drucki, siadając na kanapie, omal nie rozgniótł kota.