— Eee... chyba już nie zamknę bramy — zdecydowała się. — Pójdę zrobić panu śniadanie. A... może za wcześnie?...
Byli już w przedpokoju i Drucki przyciągnął ją do siebie.
— Na takie śniadanie nigdy nie za wcześnie.
Przytuliła się do niego i wyszeptała:
— Oj, to prawda, to prawda...
Był już rzeczywiście czas na śniadanie, gdyż zegar wskazywał ósmą, gdy nagle Zośka zawołała:
— Ojej! Na śmierć zapomniałam! Toż do pana jest telegram!
— Jaki telegram?
— Przynieśli po północy — podała mu depeszę.
Rozwinął.