Nic nie odpowiedziała. Przecie sama kochała Julkę jak siostrę. Cóż znaczą węzły krwi? Kwestia przypadku i tyle... A ta obca dziewczyna, ta dziewczyna z krwi bardziej obcej, niż można sobie wyobrazić, samą swoją egzystencją przypominająca brata... Głos na przykład ma zupełnie taki jak Paweł... A przecież jest jej najbliższa... Rzeczywiście na całym świecie nie ma nikogo bliższego...
— Alu, o czym tak myślisz?...
— O wszystkim po trosze, kochanie.
— A zupa stygnie! — rozległ się z drugiego pokoju głos Czuchnowskiego.
Trzeba było siadać do stołu.
Rozdział 4
Akta sprawy Waleriana Traczyka miały wiele braków. Policja nie zadała sobie trudu odszukania owej kobiety, która zaalarmowała nocnego dozorcę, nie zdjęto odcisków palców z elektrycznej latarki, którą niewątpliwie w chwili popełnienia zbrodni miał w ręku przestępca, a sędzia śledczy uznał za wystarczające alibi dla Wieczorka świadectwo jego siostry.
Sporządzenie aktu oskarżenia na tych podstawach byłoby po prostu niechlujstwem.
Podprokurator Alicja Horn zadecydowała odesłanie sprawy celem uzupełnienia śledztwa, skończyła pisanie i odłożyła pióro.
Zbliżała się już czwarta.