Czuchnowski chrząknął znacząco. Alicja uśmiechnęła się.

— Wcale nie ładny — trzepała Julka — ale dość taki sobie bubek. I ma samochód, sześciocylindrowego Steyera, tylko że limuzyna, co za przyjemność? Prawda? Ale Ruszczewskiej będzie w nim do twarzy, bo ma zielone oczy, a wóz zielony. Wszyscy mówią, że robi karierę.

— Wóz?

— Nie, no przecież Wacka, bo on w ogóle jest bogaty.

— Wóz?

— Nie będę opowiadała — obraziła się Julka.

Alicja ucałowała ją w oba policzki.

— No już dobrze, dobrze. Chcę tylko żebyś wyrażała się dokładnie.

— Ja tam nie mam zamiaru być prokuratorem — wzruszyła ramionami.

Józefowa przyniosła zupę i Alicja usiadła przy stole.