Nalał sobie pełną szklaneczkę i wypił duszkiem.
— Tęgie masz gardło — zauważył profesor.
— Daj mi jeszcze papierosa, strasznie czuć cię tym chloroformem.
— Wydaje ci się — skrzywił się gospodarz. — No, więc mów: dawno wróciłeś do Warszawy?
— Dziś.
— Zamierzasz długo tu popasać3?
— Nie wiem jeszcze, zobaczę.
— A... a nie obawiasz się, że mogą cię poznać?...
Gość wzruszył ramionami.
— Wątpię. Tyle lat... — zaciągnął się dymem. — Nie słyszałeś nic o niej?...