— Jednak czterdziestka ma swoje prawa. Widzisz, na skroniach posiwiały mi włosy.
Profesor uśmiechnął się ironicznie.
— To cię chyba nie martwi. Kobiety to lubią... A trochę szronu na włosach dodaje ci poza tym pewnej powagi, solidności, co jak sądzę, jest rzeczą nie do pogardzenia w twoich, że tak powiem, interesach.
Przybyły obrzucił gospodarza ponurym spojrzeniem.
— Zimno mi jest — powiedział — wypiłbym kieliszek wódki.
— Niestety, nie mam w domu... Chyba... mógłbym ci służyć spirytusem?....
— Daj.
Profesor wrócił po chwili z dużą apteczną butlą. Od jego ubrania znowu zaleciał nieznośnie słodki odór chloroformu.
— Głodny jesteś? — zapytał.
— Wszystko jedno — odparł Fakir — teraz chcę się rozgrzać.