Brodacz zjawił się z tacą. Przed Brunickim i gościem postawił miedziane rondelki z jakimś zapiekanym mięsem, przed Japończykiem kilka małych salaterek z jarzynami.

— Pan jest jaroszem, doktorze? — zainteresował się Drucki.

Doktor Kunoki uśmiechnął się.

— Za dużo miałem do czynienia z mięsem, bym je lubił jadać.

— Właśnie — chrząknął profesor — mówiliśmy z panem... Winklerem o hormonach z powodu obserwacji Scheringa.

— Ach, więc pan się tym zajmuje? — zainteresował się doktor Kunoki.

— Niestety, doktorze, jestem kompletnym laikiem, kieruję się w tych kwestiach, jak w lesie, wyłącznie intuicją.

— Nie umniejszaj roli intuicji — odezwał się profesor — odgrywa ona w nauce olbrzymią i twórczą, najbardziej twórczą rolę.

— Wie doktor — zwrócił się do Japończyka — że pan Winkler przed chwilą powiedział, iż wyobraża sobie witaminy jako hormony roślinne. Ciekawe, co?

— Nie maltretujcie mnie panowie — roześmiał się Drucki — odrobinę łaski dla profana77!