— W ogóle... Funduszu, sprawy publicznej...

Ponieważ minister włożył ręce do kieszeni i zdawał się czekać na dalsze, wyraźniejsze informacje, Malinowski powiedział:

— Istotnie, panie ministrze, pan prezes Szubert nie wiele ma czasu i możności wniknięcia w każdą rzecz. Właściwie to dyrektor Jaskólski robi wszystko, decyduje o wszystkim. Prezes ma do niego nieograniczone zaufanie.

Nagle minister odwrócił się doń i patrząc mu wprost w oczy, zapytał:

— A jak pan wyobraża sobie unikanie podobnych „nieściągalnych” pożyczek?

— Jeżeli pan minister pozwoli... Mam nawet przypadkowo przy sobie notatki...

— Jakie notatki?

— Dotyczące planu zmian w statucie Funduszu i w przepisach...

— Proszę — wyciągnął rękę minister.

Malinowski podał mu arkusiki zapisane maszynowym pismem. Pisał to sam w najgłębszej tajemnicy przez szereg godzin, gdyż nie chciał nikogo wtajemniczać, a pisać na maszynie nie umiał.