— Ależ naturalnie jestem do dyspozycji.

— Więc niech pan przyjdzie do mnie.

— Z najwyższą przyjemnością. A... czy to będzie większe przyjęcie?

— Nie.

— Rozumiem: kilka osób.

— Źle pan rozumie. Dwie osoby. Ja i pan.

Spojrzał na nią. Spoglądała obojętnie przez okno. Przez głowę przebiegały mu najniedorzeczniejsze myśli: Lola chce mu coś powiedzieć ważnego o Bognie... A może zakochała się w nim?... Nonsens!... Więc co?... Prawdopodobnie interes. Chodzi o protekcję dla kogoś z jej znajomych, który stara się o pożyczkę w Funduszu Budowlanym...

— Zaintrygowała mnie pani — zaśmiał się.

— Aż zaintrygowałam?

— Doprawdy.