— Uśmiechnęła się ironicznie:

— W takim razie zawiodłam się na panu.

— Dlaczego pani zawiodła się? — z lekka się przestraszył.

— Sądziłam, że pan jest bardziej pewny siebie.

— Że jestem zarozumiały?...

Skinęła głową:

— Nawet bezczelny.

— Oho...

— Mężczyźni w pańskim typie bywają bezczelni — mówiła najobojętniejszym tonem — to jest konsekwencja tego rodzaju urody.

Zorientował się i pochylił głowę: