Denhoff mógł nie wiedzieć lub zapomnieć o nominacji na wicedyrektora, a zwykłego referenta może zlekceważyłby.

— A, dobry wieczór panu — łaskawie odezwał się Denhoff — cóż za miła niespodzianka. Czemu mam zawdzięczać pański telefon?

— Pan baron wspominał kiedyś, że moglibyśmy pójść na kolacyjkę. Otóż dziś mam wolny wieczór. Jeżeli by baron wybierał się...

— O, a żona da panu urlop?...

— Nie jest taka sroga — zaśmiał się Malinowski.

— To czarująca kobieta. Zechce pan złożyć jej ode mnie uszanowanie.

— Dziękuję bardzo.

— A co do wieczoru... hm... właśnie przebieram się. Jeżeli pana to nie zgorszy, niech pan zajdzie po mnie...

— Z przyjemnością.

— Pojechalibyśmy do Bristolu. Tam teraz zbiera się najlepsze towarzystwo.