— Owszem, słyszałem. Doskonale.
— Więc czekam. Do widzenia panu.
— Moje uszanowanie, panie baronie.
Odłożył słuchawkę i spostrzegł, że w pokoju jest Bogna. Weszła pod koniec rozmowy:
— Czy rozmawiałeś z Denhoffem? — zapytała.
— Tak — odburknął — on też ma być na tej konferencji.
Nic nie odpowiedziała, lecz gdy już wychodził, pogłaskała go po twarzy:
— Nie wracaj zbyt późno — uśmiechnęła się.
— Postaram się.
— I wiesz co, nie wdawaj się z Denhoffem. To nie jest może człowiek zły, ale próżny i powierzchowny.