Borowicz wzruszył ramionami:
— Słyszałem o tym.
— No i cóż pan na to?
— Cóż ja? — zrobił obojętną minę Borowicz.
— Jakto?... Przecie pan znasz tego Malinowskiego, wiesz pan co to za człowiek, kolegowaliście przecież?
— Na różnych wydziałach. Zresztą nie utrzymywaliśmy bliższych stosunków.
— Jednakże i teraz więcej pan masz z nim do czynienia niż ja. Bogna chyba i jej los obchodzą pana, co?
— Mnie? — poczerwieniał Borowicz — oczywiście, panie prezesie, ale cóż ja mogę o panu Malinowskim powiedzieć?... Jest dobrym urzędnikiem, uczynnym kolegą... Wychowany jest przyzwoicie...
— Ależ człowiek! Jaki człowiek?! — zgniewał się Szubert.
Borowicz rozłożył ręce: