— Żeby tylko największego głupstwa nie popełnił, Boże, żeby nie popełnił — powtarzała w myśli, starając się nie dopuścić do swej świadomości obawy, że Ewaryst targnie się na własne życie.
On, dla którego godność i honor, i szacunek ludzki i ta ohydna opinia publiczna tyle znaczą!... Jakich należy użyć argumentów, by go uspokoić, napełnić otuchą, udowodnić, że jeszcze nie wszystko stracone?... Jego religijność może tu być poważnym atutem, a poza tym jest przecie młody, ma zostać ojcem, ma obowiązki... Trzeba to podkreślić. I jeszcze powtórzyć, co mówił profesor Brzostowski o samobójcach:
— Gardzę człowiekiem, który dobrowolnie wyrzeka się życia. Dowiódł tym bowiem, że jest tępy i ograniczony. Wart jest śmierci, gdyż jego umysł nie zna głodu poznawania, nie odczuwa rozkoszy myślenia, zgłębienia i kontemplacji. Jeżeli nie ciekawi go życie, jakiekolwiek, najgorsze życie — nie zasługuje nawet na żal. Jeżeli przesłonił sobie cel życia: poznawanie, jakimś innym celem, to głupiec, a jego nieszczęście nie może mnie wzruszyć, gdyż jest bezrozumne.
Bogna nie w zupełności podzielała zdanie ojca, lecz postanowiła nie zaniechać niczego, co by mogło odwieść Ewarysta od rozpaczliwego kroku.
A poza tym należało wydobyć pieniądze. Jeżeli pan Walery zdecyduje się na kupno jej części Iwanówki, rzecz zostanie rozwiązana. Pieniądze zaraz przyśle, a formalności załatwi się później. Wprawdzie w ten sposób odpadnie jej mała renta, ale mniejsza o to. Dotkliwsze będzie samo wyzbycie się ostatniego kawałeczka ziemi, jaki pozostał w ich bliższej rodzinie. Wprawdzie będzie mogła po dawnemu bywać w Iwanówce, lecz już tylko jako gość. No i pan Walery nie daruje jej nigdy tej sprzedaży.
— Jakie to dziwne — myślała z goryczą — tak niedawno zapewniałam go, że nie odstąpię od tej ziemi.
Ale teraz stawało się to drobiazgiem, który w niczym nie może wpłynąć na rzecz najgłówniejszą, na konieczność ratowania Ewarysta. Byle tylko pan Walery zgodził się na kupno! W przeciwnym razie zebranie tak wielkiej sumy przechodziło granice jej możliwości.
Obliczała, że za biżuterię może dostać najwyżej cztery, pięć tysięcy, za stare srebra, etolę sobolową i różne drobiazgi może drugie tyle. Mebli można będzie sprzedać tylko część, gdyż resztę wzięli na raty, a tych niewiele spłaciła, gdyż Ewaryst uzyskiwał prolongaty. Zostały jeszcze pożyczki. Ciotka Symieniecka, Dina Karasiowa, Pajęccy...
I przede wszystkim oszczędność, posunięta do maximum oszczędność.
Tę zastosowała od razu. Gdy dojechali do stacji, oświadczyła Stefanowi, że pojedzie trzecią klasą. Próbował perswadować, lecz nie ustąpiła. Pociąg był prawie pusty. Z łatwością znaleźli wolny przedział. Przykry zapach lakieru i jakichś środków dezynfekcyjnych napełniał powietrze. Dopiero, gdy wagony ruszyły, do rozgrzanego wnętrza wpadł świeży powiew.