— Kiedy się to stało? — zapytała Bogna.

— Trudno mi ustalić datę — po namyśle odpowiedział Borowicz — ale zdaje mi się, że przed pięciu dniami.

— Boże! Czemuż nie zawiadomiliście mnie od razu!

— Ja zostałem powiadomiony przez prezesa Jaskólskiego dopiero wczoraj rano. Rozmówiłem się z Ewarystem i natychmiast wyjechałem.

— Nie robię panu wyrzutów, panie Stefanie, przeciwnie, jestem bardzo, bardzo wdzięczna. Pana to przecie nic nie obchodzi... Doprawdy, dwie noce w wagonie...

— Pani Bogno! — powiedział z wyrzutem.

— Ale przecie znacznie prościej było zadepeszować.

Podniósł na nią oczy:

— Jak zadepeszować?

— Prawda — przyznała — ale wystarczyłoby napisać: natychmiastowy przyjazd konieczny.