Uśmiechnęła się ironicznie: wiedziała, że to komedia, że to teatr. Ani przez mgnienie nie uwierzyła w jego groźbę. I to jednak było pocieszające, że nareszcie zdawał się rozumieć swoje położenie.
Po dłuższym milczeniu odwrócił się do okna i zapytał:
— Więc my już nic nie mamy?
— Nic — odpowiedziała spokojnie.
— I twoja renta z Iwanówki przepadła?
— Oczywiście.
— Tak tanio sprzedałaś!... Twoja część warta była co najmniej o jakieś dwadzieścia tysięcy więcej.
— Dziękowałam Bogu i za to, że dostałam czterdzieści. Jeszcze tydzień i byłoby za późno.
— To prawda — zgodził się — ale nowonabywca powinien dołożyć. Takie wyzyskiwanie sytuacji jest nawet przewidziane przez prawo. Można by zwrócić się doń i spróbować. A nuż zgodzi się?
Bogna nie odpowiedziała, więc zapytał: